Kreml przepisuje historię. Dlaczego Rosjanie popierają wojnę?
Byłem gościem Radia Trójka, gdzie omawiałem, jak rosyjskie państwo używa mitu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, by zdjąć z żołnierzy moralną odpowiedzialność za zbrodnie popełniane na Ukrainie.
Analizuję ekonomiczne podstawy trwałości reżimu Putina i wyjaśniam, dlaczego Rosjanie przez lata udzielali mu poparcia. To rozmowa o tym, jak historia staje się narzędziem legitymizacji przemocy i co musiałoby się zmienić, żeby Rosja poszła inną drogą. Główna teza, którą stawiam w tej rozmowie, jest prosta i brutalna zarazem: historia Rosji dosłownie zabija, zarówno Ukraińców, jak i samych Rosjan. Kreml buduje bezpośrednią paralelę między walką z nazizmem a obecną inwazją, przedstawiając żołnierzy jako kontynuatorów heroicznej misji przodków i zdejmując z nich indywidualną odpowiedzialność za popełniane zbrodnie. Mit Wielkiej Wojny Ojczyźnianej jest przy tym zawłaszczony w sposób historycznie nieuczciwy: procentowo największe straty w II wojnie światowej poniosły Białoruś, Ukraina, Łotwa i Armenia, a Rosja znalazła się dopiero na piątym miejscu. Symbolem tej polityki pamięci jest zamknięcie w listopadzie 2024 roku Muzeum Gułagu w Moskwie, które ma zostać zastąpione placówką poświęconą "ludobójstwu narodu radzieckiego".
Omawiam też ekonomiczne podstawy poparcia dla reżimu. Odwołuję się do pojęcia "rewolucji supermarketów" Bena Judhy: pojawienie się nowoczesnego handlu na rosyjskiej prowincji w pierwszej dekadzie XXI wieku uczyniło system materialnie opłacalnym dla społeczeństwa. Obecna wojna stopniowo niszczy ten dorobek. Średni wiek rosyjskiego żołnierza wynosi dziś 45-46 lat, a rekordowo niskie bezrobocie jest wprost wynikiem drenażu siły roboczej na front. Rosja przepala rentę surowcową i demograficzną zgromadzoną przez ponad dwie dekady.
Wskazuję też na pułapkę, w której tkwi rosyjskie społeczeństwo: rzetelne badanie historii rodzinnej ujawniłoby, że każda rodzina składa się z ofiar, sprawców (NKWD/KGB) i biernych obserwatorów. Ten strach przed prawdą sprawił, że mechanizm historycznej refleksji, który nazywam "bezpiecznikiem" chroniącym przed akceptacją państwowej przemocy, został w Rosji celowo wyłączony. Prognozuję, że nowa rosyjska elita może wkrótce dokonać symbolicznego "ojcobójstwa", obarczając Putina winą za katastrofę wojenną, podobnie jak Chruszczow postąpił ze Stalinem. Bez prawdziwego rozrachunku z historią represji każda kolejna elita będzie jednak mogła sięgać po te same narzędzia.