Niebezpieczna gra Putina z historią. Jak kłamie Rosja?
Rozmawiam z Karolem Paciorkiem o czymś, co dla wielu analityków wciąż brzmi zbyt radykalnie: Rosja jest w stanie permanentnej wojny z Zachodem, a polityka historyczna jest jej integralnym frontem.
Pokazuję, jak Putin preparuje wizję przeszłości, by nadawać sens bieżącym zbrodniom wojennym, co kryje się za pojęciami "banalności zła" i "taktyki podkowy" w rosyjskiej dezinformacji i dlaczego kiedy Kreml zaczyna intensywnie mówić o historii danego państwa, powinniśmy to traktować jako sygnał ostrzegawczy. Omawiam tutaj m.in. to że Putin nie tyle kłamie, co preparuje wizję przeszłości. To subtelna, ale zasadnicza różnica. Rosyjskie państwo oferuje żołnierzom "rozgrzeszenie", wpisując ich działania na Ukrainie w mitologiczną kontynuację walki z nazizmem. Hannah Arendt opisała ten mechanizm pojęciem "banalności zła": zwykli ludzie stają się sprawcami zbrodni, bo narracja państwowa usuwa im z oczu fakt, że to zbrodnia. Trauma roku 1991 jest dla rosyjskich elit źródłem fizycznego bólu: granice, które po rozpadzie ZSRR znalazły się poza ich kontrolą, są postrzegane jako sztuczne i wymagające rewizji.
Poruszam też fakt, że rosyjska dezinformacja wykracza daleko poza klasyczną propagandę. Taktyka podkowy polega na jednoczesnym wspieraniu skrajnie sprzecznych narracji, by wywołać chaos poznawczy: te same drony nad Polską są jednocześnie "ukraińskie" i "dowodem na słabość polskiej armii". Cel, opisany przez Petera Pomerantseva jako "nic nie jest prawdą, wszystko jest możliwe", to nie przekonanie do jednego kłamstwa, lecz zniszczenie samej koncepcji obiektywnej prawdy. Przy wsparciu AI ta wojna informacyjna staje się coraz trudniejsza do odparcia.
Polska powinna trzeźwo spojrzeć na swoje miejsce w rosyjskiej strategii. Analiza ilościowa dokumentów kremlowskich pokazuje, że Polska pojawia się w nich dopiero w trzeciej dziesiątce wzmianek za wieloma innymi krajami. Kreml traktuje nas instrumentalnie, jako element szerszego starcia z NATO. Sugestie podziału Ukrainy kierowane do Warszawy mają jeden cel: zniszczyć naszą wiarygodność w UE i NATO. Mój wniosek jest pragmatyczny: celem polskiej polityki wschodniej nie powinna być utopijna wizja demokratycznej Rosji, lecz dążenie do Rosji mniej agresywnej. I trzeźwa świadomość, że kiedy rosyjska propaganda zaczyna intensywnie eksploatować tematy historyczne dotyczące danego państwa, nadszedł czas, by się zbroić.