Polityka historyczna Rosji czy coś więcej? O "Historii, która zabija".

W Radiu TOK FM, rozmawiałem o swojej książce "Historia, która zabija. Polityka historyczna putinowskiej Rosji". To rozmowa o tym, jak przeszłość stała się w Rosji jedyną dopuszczalną rzeczywistością i narzędziem agresji.
Mówiłem o tym, że Putin nie jest wyłącznie cynicznym graczem, który używa historii instrumentalnie. To jego autentyczna tożsamość. Postrzega siebie jako kontynuatora dzieła wielkich liderów Rosji, a przeszłość traktuje jako "rezerwuar strategicznych porad coachingowych", podręcznik zarządzania państwem. Kluczowy jest tu mechanizm emocji egalitarnej: Wielka Wojna Ojczyźniana to jedyna płaszczyzna, która łączy multimilionera na Kremlu z mieszkańcem biednej prowincji, bo opiera się na intymnej, rodzinnej pamięci o ofiarach. Rosyjska wizja przeszłości nie jest efektem "prania mózgu". Stała się realną tożsamością milionów ludzi i zaprzeczenie jej byłoby dla nich formą psychologicznego samounicestwienia. Dlatego dialog z obecną elitą jest niemożliwy: operuje ona w zupełnie innej rzeczywistości aksjologicznej.
Kreml buduje synkretyczny model państwa łączący epokę carską z bolszewicką. ZSRR jest przedstawiany jako kolejne wcielenie wielkiej Rosji, co pozwala unikać bolesnych rozliczeń. Symbolem tego pragmatyzmu jest ciało Lenina w mauzoleum: Putin krytykuje jego decyzje polityczne, ale nie usuwa "relikwii", bo podzieliłoby to społeczeństwo. Putin jest przy tym archaistą w sensie, jaki nadał temu pojęciu Jerzy Szacki: człowiekiem przekonanym, że to, co najlepsze, już było i trzeba do tego wrócić. Dlatego Rosja nie dąży do przyszłości, lecz do przywrócenia globalnego statusu ZSRR: prawa do dyktowania warunków innym państwom. Historia w rękach Putina jest zabójcza właśnie dlatego, że została zinstytucjonalizowana jako jedyna dopuszczalna rzeczywistość.